czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 7 part 1

Z łatwością w pół godziny dotarliśmy do motelu. Ciężko było go przeoczyć. Wielki, czerwony, neonowy napis oświetlał wszystko dookoła. Słońce powoli znikało za horyzont. Nawet w lekkim półmroku było widać, że był to tani, obskurny motel. Budynek był szary i kilka samochodów stało na parkingu.

- Ashbury Motel. - Harry przeczytał. - Musi to być miejscowość, w której jesteśmy.
- Nigdy nie słyszałam o takiej. - wzruszyłam ramionami.

Spojrzał na pustą drogę za nami.
- Wygląda na to, że wiele ludzi też nie. - powiedział z roztargnieniem. Rozejrzał się dookoła. Przesunął wzrokiem po pustej ulicy, czekając aby ktoś nas minął, albo przejechał obok nas samochodem. Ale nikt się nie pojawił.

Podeszliśmy do drzwi i weszliśmy do środka. Zadzwonił dzwonek, gdy przekroczyliśmy próg słabo oświetlonego lobby. No, jeśli można tak nazwać niewielkie pomieszczenie z biurkiem i windą.

Stał tam mężczyzna, odwrócił głowę naszą stronę kiedy weszliśmy. Idealnie wpasowywał się w atmosferę miejsca. Wyglądał na około trzydzieści lat, z nieogoloną twarzą, jakby próbował zapuścić brodę. Jego ciemne włosy wyglądały na niemyte od kilku dni.

- Szukacie pokoju? - zapytał nas.
- Tak - Harry odpowiedział. Ale mężczyzna nie pytał jego. Patrzył na mnie, trochę zbyt badawczo.

Oczy Harry'ego podążyły za jego wzrokiem.
- Tylko na dzisiejszą noc - dodał z lekkim podenerwowaniem w głosie. Mężczyzną zerknął na niego przez sekundę, po czym skupił się na stercie papierów leżącej przed nim na biurku.
- Dobrze... Jedna noc kosztować was będzie pięć funtów - powiedział. Kiedy popatrzył w górę, jego oczy znów spoczęły na mnie. Na moje usta, następnie na moją pierś i  z powrotem na moją twarz. Harry spiął się. Zauważył.
- Moje oczy są tutaj, chuju - Harry warknął, wysuwając się nieco przed mnie, jakby chciał mnie osłonić przed mężczyzną, który tak naprawdę nie stanowił zagrożenia.
- Will - ostrzegłam, chwytając go za ramię. Musiał się uspokoić. Weszliśmy tu sekundę temu, a on już chciał wzniecić bójkę.
-  Whoa - mężczyzna powiedział, podnosząc ręce do góry w obronnym geście. Tym razem cała jego uwaga skupiona była na Harrym. - Wyluzuj, staram się tylko znaleźć dla was pokój.

Harry już chciał odpowiedzieć, ale ścisnęłam jego ramię mocniej. Zacisnął zęby, aby się nie odezwać do nieszkodliwego pracownika motelu.  Trochę przerażającego, owszem, ale nieszkodliwego, patrząc na jego chude rączki i brak jakichkolwiek mięśni. Podszedł do ściany, na której wisiały różnorodne klucze.

Podczas gdy on wybierał jeden i ściągał go z haczyka, ja wypuściłam ramię Harry'ego z uścisku, aby sięgnąć do plecaka. Wygrzebałam odpowiednią ilość pieniędzy, podczas gdy Harry stał zupełnie się nie ruszając.

- Pokój 107 - Mężczyzna oznajmił, trzymając klucz w dłoni. - Pierwsze piętro, tamte drzwi. - Kiedy położyłam pieniądze na biurku, a on je policzył, wręczył klucz Harryemu. Wciąż uważał, aby przypadkiem nie napotkać wzrokiem mojego.

Harry wyrwał mu go z dłoni i odwrócił się, kładąc dłoń na moich plecach, aby mnie poprowadzić. Przeszliśmy przez drzwi, które wskazał i odezwałam się dopiero jak się za nami zatrzasnęły.

- Nie musiałeś tego robić.
- Robić czego? - Harry zapytał. Bardzo dobrze wiedział czego.
- Sceny. Myślałam, że mamy nie zwracać na siebie uwagi. Jedyne co zrobił, to popatrzył na mnie, mogłeś odpuścić.
- Nie zrobiłem sceny, po prostu broniłem swojej dziewczyny - powiedział w proteście. - Nie podobało mi się jak na ciebie patrzył. Musiałem się odezwać.
- Cóż, nie powinieneś był. - mruknęłam. Zanim zdążyłam powiedzieć więcej, dotarliśmy do pokoju z liczbą 107 wytłoczoną dużymi, czarnymi znakami na drzwiach. Harry otworzył je kluczem, który trzymał w dłoni.

Pokój nie był ładny i nie spodziewałam się, że będzie. Brzydka tapeta odchodziła ze ścian, a jedynymi meblami, było łóżko małżeńskie i telewizor postawiony na małej komodzie. Maleńka łazienka pokryta była rdzą i brudem. Może nikt nie dałby temu miejscu pięć gwiazdek, ale dla mnie i Harry'ego to był raj.

Bo miało łóżko. Prawdziwe łóżko z grubym materacem, które mogliśmy dzielić razem. Była prywatna łazienka, nie pełna ludzi śpiewających, krzyczących albo mówiących do siebie. Była komoda, prawdziwa komoda, do której mogliśmy włożyć nasze rzeczy. Dla nas to miejsce, porównując z innymi, w których byliśmy miało zdecydowanie pięć gwiazdek.

- O mój Boże - Harry powiedział, pozwalając, aby jego plecak upadł na podłogę. Praktycznie wskoczył na łóżko, ściskając jedną z poduszek. Zaśmiałam się, jednak moją uwagę przykuło coś innego.

- W końcu mogę wziąć ciepły prysznic - powiedziałam. Weszłam do łazienki, aby zobaczyć w niej ręczniki i malutkie buteleczki.

Głowa Harry'ego uniosła się z poduszki, kiedy to powiedziałam. Odwrócił się w moją stronę, jego długie ciało rozciągnęło się na całej długości łóżka. Uniósł się na łokciach z jedną nogą ugiętą.

- Dołączę do ciebie - powiedział sugestywnie poruszając brwiami. Jego zabawna poza, sprawiła, że tylko się zaśmiałam. - Zaraz wracam - powiedziałam, wchodząc do łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i puściłam wodę; tak ciepłą jak tylko się dało. Rozebrałam się, rozrzucając ubrania po podłodze. Czułam się tak dobrze, mogąc zdjąć z siebie brudne tkaniny.

Weszłam pod relaksujący strumień gorącej wody. Pozwoliłam, aby zmyła ze mnie brud i pot z ostatnich kliku dni spędzonych w lesie. W kabinie prysznicowej znalazłam mini butelki szamponu i odżywki, małą kostkę mydła i nawet maszynkę do golenia. Była tania, plastikowa, ale i tak jej użyłam. Kiedy już moja skóra była gładka, odprężyłam się pod ciepłym strumieniem i zamknęłam oczy. Nawet nie zauważyłam, kiedy otworzyły się drzwi, myślałam, że byłam sama. Wzdrygnęłam się, kiedy duża łapa odsunęła zasłonkę  od prysznica.

- Harry! - wyrwałam materiał z jego ręki i zasłoniłam się nim. - Co ty tutaj robisz?

Zaśmiał się na moje próby zakrycia się.

- Mówiłem serio, że do ciebie dołączę. - oznajmił. Patrzyłam jak rozpina spodnie, spuszcza je w dół swoich nóg, a następnie z nich wychodzi. Chwycił koszulkę i ściągnął ją z siebie przez głowę. Rzucił ją niedbale na podłogę z uśmieszkiem na ustach. - Nie chcesz?

Nie sądziłam, żeby było wiele dziewczyn, które były w stanie powiedzieć "nie" Harryemu, stojącemu w samych bokserkach. I jeśli istniały takie z wystarczająco silną wolą, aby mu się oprzeć, ja z pewnością nie byłam jedną z nich.

Wziął mój brak odpowiedzi za zaprzeczenie i ściągnął z siebie ostatni element garderoby. Cholera jasna.

- Um - zaczęłam, nie wiedząc do końca co chciałam powiedzieć. Widziałam Harry'ego nago wcześniej, ale tym razem było inaczej.  Stał w swojej całej okazałości, jak jakiś grecki bóg w blasku padającego na jego ciało światła lampy. Sięgnął po zasłonkę, delikatnie wyszarpując ją z moich rąk. Tym razem nie byłam zawstydzona. Moje myśli nie skupiały się na mnie, skupiały się na Harrym. Nie mógł być prawdziwy.

Patrzył na mnie w taki sposób, że wiedziałam, że jest w podobnym stanie. Spojrzał na moje ciało, przygryzł dolną wargę. Byliśmy zagubieni, zupełnie urzeczeni sobą.

Woda spływała na niego, a kropelki dodawały jego twarzy niewyobrażalnego piękna. Spływały po jego szerokich ramionach. Lądowały na jego ustach. Zatrzymały się w jego włosach. Chciałam je śledzić, chciałam dotykać jego gładkiej, mokrej skóry.

Jego dłoń spoczęła na moim biodrze i delikatnie popchnął mnie na ścianę. Powoli tak bardzo powoli. Moje serce biło jak oszalałe, zaparło mi dech w piersi z pożądania. Delikatny dotyk jego palców, które wędrowały po mojej skórze zostawiał gęsią skórkę. Jego usta zbliżyły się do mojego ucha, szepcząc coś, powodując, że cała drżałam.

Głosem słodkim jak czekolada wyszeptał:
- Ulubione... miejsce do całowania.

Zaparło mi dech, tak że nie mogłam mówić. Natomiast Harry tak.
- Wiem gdzie jest twoje. - jego usta dotknęły mojej skóry pod uchem, składając tam delikatny pocałunek. - Nie tutaj. - wyszeptał. Pocałunki schodziły co raz niżej po mojej szyi. Mokre usta całowały mokrą skórę. Dotarł do końca. Sapnęłam gdy delikatnie zassał to miejsce, ale tyko przez moment.
- Kochasz, gdy całuję cię gdziekolwiek. - powiedział. Para z prysznica i jego gorący oddech powodowała, ze czułam się jakbym zaraz miała zemdleć.  - Doprowadza cię to do szaleństwa, prawda?
 Jego miękkie usta musnęły mój obojczyk. Głośno westchnęłam, a moje dłonie wplotły się w jego włosy. Czułam jak jego usta się poruszają gdy się ze mnie śmiał. Dźwięk mojego grymaszenia, zachęcił go do dalszego całowania i ssania mojej skóry.

Jego poczynania były jak słodka tortura. Ale zanim moje kolana odmówiły mi posłuszeństwa, jego usta spotkały moje. Mój umysł był zamroczony. Dopiero co zaczął mnie całować, a ja czułam jakbym zaraz miała zemdleć. Ale mogłam, musiałam oddać ten pocałunek. Zebrałam w sobie jak najwięcej silnej woli, aby to zrobić. Dlatego przygryzłam jego dolną wargę. Wydał z siebie gardłowy jęk i ścisnął mocniej moje biodro.

- Chcę cię dotknąć. - szepnął. Nie miałam zamiaru go powstrzymywać. Sięgnął po mydło, namydlił swoje dłonie i odrzucił kostkę na bok. Pocałował moje ramię, a jego palce zaczęły masować moje ciało. Moja głowa opadła do tyłu, kiedy on starał się pozbyć stresu z ostatnich dni. Jego dłonie błądziły po moich rękach, klatce piersiowej. Przez cały czas obsypywał mnie pocałunkami. Powoli zniżał swoje dłonie, aż w końcu przykucnął. Ukląkł przede mną. Jego duże dłonie dotarły do końca moich pleców, prześlizgnęły się dalej na moje pośladki, które lekko ścisnął. W końcu jego dłonie spoczęły na moich udach. Następnie jego usta musnęły moje biodro. Motyle w moim brzuchu zaczęły szaleć od jego dotyku. Ale nie zatrzymał się tam, pocałował mnie pod pępkiem, następnie niżej zostawił pocałunek na wewnętrznej stronie uda. Zatrzymałam go zanim mógł pójść dalej.

- Zaczekaj. - powiedziałam, mimo to, że moje ciało błagało o to, aby kontynuował. Spojrzał na mnie. Jego piękne oczy spotkały moje. Był lekko zdziwiony. - Chcę coś dla ciebie zrobić. - wyjaśniłam.

Uśmiechnął się, powoli podnosząc się.
- Jesteś pewna?- zapytał. Jego twarz była kilka centymetrów od mojej. Przytaknęłam.

Pocałował moje usta delikatnie i uspokajająco. Ale już czułam się zupełnie bezpieczne i nieskrępowanie przy nim. Nawet jeśli miałam się skompromitować. On tylko by się zaśmiał, gdybym zrobiła coś źle, albo poinstruował mnie co i jak, biorąc pod uwagę, że nigdy tego nie robiłam. Dodatkowo chciałam być chociaż raz w posiadaniu kontroli. On znał każdy kolejny krok, on zawsze jest tym, który powoduję, że moje serce bije szybciej. Teraz była moja kolej.

Ale najpierw chciałam zrobić coś innego.

Wzięłam do ręki butelkę z szamponem, która stała obok mnie. Zmarszczył brwi w zadziwieniu i lekko wydął usta w niezadowoleniu. Wylałam zawartość buteleczki na dłoń i nałożyłam ją na włosy Harry'ego. Jego włosy urosły przez ostanie miesiące; aż było co myć.

- Rooooose, myślałem, że masz coś innego na myśli. - narzekał.
- Bo mam, ale nie mogłam się powstrzymać. - zaśmiałam się.

Patrzył na mnie z uniesionymi brwiami. Zachichotałam tylko i kontynuowałam mycie jego włosów. Moje palce przeczesywały jego loki.
- Odwróć się. - poprosiłam, nadal się śmiejąc. Harry westchnął wymownie. W końcu odwrócił się do mnie tyłem, a ja mogłam umyć całą jego głowę. Pochylił ją, tak aby łatwiej mi było dosięgnąć. Masowałam skórę jego głowy. Usłyszałam jak mruczy z uznaniem. Nawet jeśli udawał niezadowolonego i nadąsanego wiedziałam, że kocha gdy bawię się jego włosami. Widziałam, że jego oczy były przymknięte, na twarzy pojawił się niewielki uśmiech.

- Chodź tu. - powiedziałam, delikatnie popychając go pod strumień wody, aby zmyć pianę. Patrzyłam jak z jego włosów kapała woda, a mój oddech stał się cięższy. Zauważyłam, że Harry stał bez ruchu. Spoglądał w lewo, próbując spojrzeć na moją twarz. Widziałam na jego ustach ten kuszący uśmiech. Ale nie odwrócił się. Czekał na mój ruch.

I tak zrobiłam. Moje usta dotknęły jego szyi, zamknęłam oczy. Powoli całowałam go dalej, wyznaczając ścieżkę po jego ramieniu, robiłam to w taki sam powolny sposób jak on wcześniej. Czułam jak jego mięśnie się odprężają pod moim dotykiem. Ciało poruszało się bardziej, biorąc większe oddechy.
- Rose- wyszeptał.

Pociągnęłam go tak, aby się do mnie odwrócił. Jego zielone oczy patrzyły prosto w moje. I znowu pod strumieniem wody nasze usta się spotkały. Jego dłonie ujęły moje policzki, a ja objęłam go rękami. Było coś w tym pocałunku, jednym z wielu, coś głębszego. Był jak pierwszy pocałunek, za kratkami celi Harry'ego. Wszystko odpłynęło.

Gówniany motel, dziwny mężczyzna w recepcji, kobieta w lesie, artykuł w gazecie, ciągły strach, że ktoś może nas rozpoznać. Wszystko to zniknęło. Obecność Harry'ego, jego usta, skóra, ciało. Wszytko to było zbyt absorbujące dla jakiś innych myśli. Był tylko on, byliśmy tylko my, całujący się pod prysznicem. Harry był wszystkim. Sprawiał, że czułam się chciana, pożądana, bezpieczna. Chciałam dać mu coś w zamian.

Odsunęłam się, kończąc nasz namiętny pocałunek. Oddychał tak samo szybko jak ja. Przejechał językiem po ustach i pokiwał głową, aby mnie uspokoić. Wydawało się jakby jego oczy mówiły 'wszystko w porządku'. Z ostatnim pocałunkiem, padłam na kolana.


------------------------------
Cliffhanger! Muhahahah
Co dalej? Co dalej?
Mam nadzieję, że każdy miał super ferie i ma siłę i ochotę do pracy! (ha. ha. nie.)
Piszcie na tt, komentujcie (!) xx ~Ania (zmieniam się z XYZ xd ale to czy Ania są tak samo straszne :P )

Hehe no to se czekajcie xd żeby nie było że rozdział się spóźnia ~Magda

41 komentarzy :

  1. Ten. Rozdział. Mnie. Zabił. Aha. Pozdro.
    Dziękuję ze tłumaczycie! xoxo/ @hazzismybby

    OdpowiedzUsuń
  2. ahhhhhh te przetrzymywanie w napięciu xDD dziękuję za rozdział :D jesteście wspaniałe!!! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG. Rose przejmuje kontrolę.
    @nisll_horan_pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :)
    Ale się będzie działo w następnym, oni tylko czekali aby znaleźć się w jakimś motelu i zbliżyć się BARDZO BLISKO do siebie xD
    Ten gościu w recepcji był ochudny,ale dobrze ze Harry go sobie podporządkował xd
    Powodzenia i do Następnego :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudoo!! :D Czekam na next'a!!! :3 Kocham i dzięki za tłumaczenie <333333

    OdpowiedzUsuń
  6. cudowny rozdzial ❤ oni sa idealni razem, czekam nn i dzieki ze tlumaczycie ❤❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry wiedział co robi idąc do niej pod prysznic haha;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O MÓJ BOŻE!
    to było genialne <3

    OdpowiedzUsuń
  9. nie macie serca wy bezduszne istoty !

    OdpowiedzUsuń
  10. No czemu w takim momencie.?? Xd oby sie nic nie stalo i mieli chwile spokoju <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczny, wielkie dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlaczego jest połowa rozdziału skoro w oryginale jest całość?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie w takim momencie! Miejcie trochę miłosierdzia!! Asdfghjkl

    OdpowiedzUsuń
  14. boże, ten rozdział jest mega, czekam nanextaa!!! <333

    OdpowiedzUsuń
  15. Rose hahahaahahahahahhaa, pjonteczka!
    Ten rozdziałto życie po prostu
    cudooooooo
    dziękuję i pozdrawiam <3
    @mysweetloouis

    OdpowiedzUsuń
  16. Szyyybko dodawajcie ❤️

    OdpowiedzUsuń
  17. hohoho NO NIEŹLE :D
    się dzieje :D
    sama slodycz :D
    ALE (zawsze musi byc jakies ale) wydaje mi sie, ze ten facet ich wsypie albo cos zrobi Rose...
    czekam na nastepny ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. o kurwa.... chce następny ! cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. O ja pierdole *.* jdjxhnzskosj cudowny rozdział ❤

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow 😲 nie mam słów 😶 po prostu boskie 😍💕

    OdpowiedzUsuń
  21. Zakończyć w takim momencie to grzech śmiertelny!

    OdpowiedzUsuń
  22. Zakończyć w takim momencie to grzech śmiertelny!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlaczego w takim momencie?! Chcecie mnie zabić? :D
    A tak wgl to mogłybyście mnie informować o rozdziałach? @ukrytax

    OdpowiedzUsuń
  24. Piekny rozdziął, dziękuję za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jprdl *-* czekam na nexta ♥

    OdpowiedzUsuń
  26. cos mi sie nie podoba ten facet z recepcji. za duzo tego dobrego jak na chaotic! ale rozdzial niczego sobie, dzieki za tlumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  27. wspaniałe omg <3 nie moge doczekac się nexta
    @PModzelewska

    OdpowiedzUsuń
  28. Uhuhuhu!!! Rosie jaka niegrzeczna 😈 :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Hahahahahaha nie wierzę !!!! Hahahaha z OGROMNĄ niecierpliwością czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  30. OMFG cuuuuudooo mrrrr następny błagam !
    Wyczuwam zbliżenie 😂😂

    OdpowiedzUsuń
  31. o rety ♥
    oni są tacy kochaniutcy *.*
    to ich uczucie jest takie ogromne, Boże!
    oby ich sielanka nie skończyła się zbyt szybko!
    z niecierpliwością czekam na następny i pozdrawiam, @pepcia_

    OdpowiedzUsuń
  32. Jezusie *o* CUDOO FJSDNJDFNVA W takim momencie skończyć O<O CZEKAM

    Zapraszam na http://dark-trailer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja. Zaraz. Tu. Pierdolnę. I. Nie. Wstanę. Mówię. Wam. To. -,-
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń