czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 2

PANI HELLMAN

Niektórzy pytali czy się bałam. Czy się niepokoiłam. Większość pytała tylko o nich, prawie nikt o mnie. O mojego syna. Mimo tego jak bardzo starano się, aby bogata w wydarzenia noc została zatajona, wieść się rozeszła. Trzech pacjentów uciekło, z  czego dwoje było jednymi z najniebezpieczniejszych. Trafiło  to na pierwsze strony gazet, a ludzie zaczęli gadać. To dlatego dziesiątki dziennikarzy i fotoreporterów osaczyło Wickendale niecały dzień po "ucieczce". Aparaty błyskały mi w twarz, a pytania rozbrzmiewały w uszach.
- Jak ci pacjenci uciekli?
- Czy dziewczyna, która uciekła była w jakikolwiek sposób związana z Harrym Stylesem?
- Myślisz, że Harry Styles będzie ciągle mordował kobiety?
- Krążyły plotki, że uciekło aż trzech pacjentów, czy to prawda?
- Boisz się, że w przyszłości może uciec więcej pacjentów?

Wszystkie rodzaje pytań były kierowane w moją stronę i na każde z nich odmawiałam odpowiedzi. Z wyjątkiem tego czy się bałam; nie bałam się. Jeśli już, to tylko byłam lekko zaniepokojona o moją reputację. Ale się nie bałam. Przez klif, na którym kończył się las, nie sądzę, żeby udało im się zajść daleko. Nie było opcji, żeby udało im się przechytrzyć moich pracowników, moich strażników, mnie. Umarli z zimna na tym klifie, z odwodnienia albo Madeline. Nie martwiłam się, ponieważ wątpiłam w powodzenie ich "ucieczki", w porównaniu do wielu dziennikarzy.

Ale nawet z tą pewnością, coś mi się wydawało, że jeszcze nie skończyłam z Rose i Harrym. Więc kontynuowałam polowanie.

ROSE

Harry i ja wynaleźliśmy grę. W sumie to Harry wynalazł, ale ja w niej brałam udział.

Graliśmy w nią aby czymś się zająć, kiedy nasze stopy bolały, nasze gardła były wyschnięte i nasz oddech nie zapewniał już płucom wystarczająco powietrza, a nasze ciała fizycznie odmawiały biegu. Mijały godziny, ale w końcu ten czas nadchodził. Musieliśmy zwolnić do marszu. Łapaliśmy oddech, aż w końcu byliśmy w stanie normalnie oddychać. I wtedy przydawała się gra.

Wybieraliśmy kategorię, jak książki czy filmy lub owoce i zgadywaliśmy jakie są ulubione drugiej osoby. Ten który odgadł dobrze dostawał punkt. Co kilka pytań i tak rozpraszaliśmy się opowiadając historie i ciekawostki ze swojego życia.  Może brzmiało to żałośnie, ale pomagało nam nie myśleć o Wickendale albo policji albo naszym nieistniejącym planie. A poza tym, przez to zdaliśmy sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiedzieliśmy dużo o sobie nawzajem. Znaczy, znałam Harry'ego lepiej niż ktokolwiek, ale nie wiedziałam takich małych rzeczy jak jego ulubione piosenki czy co lubi jeść na śniadanie.

Więc lubiłam tę grę. I sposób w jaki jego oczy rozświetlały się, a jego uśmiech rósł im więcej mówił o swoich ulubionych rzeczach, sprawiał, że zakochiwałam się w nim jeszcze bardziej z każdym pytaniem.

- To jest odmóżdżające. Nikt przy zdrowych zmysłach, nie mógłby wybrać tego gównianego "Zagubionego Horyzontu" zamiast Gatsby'iego - Harry tłumaczył po tym jak padło pytanie o ulubioną książkę. Dawno temu dyskutowaliśmy o tym w bibliotece w Wickendale, ale nigdy nie dokończyliśmy dyskusji.
- Skąd wiesz? - zapytałam go. - Przeczytałeś to kiedyś?

Pomyślał przez chwilę.

- Nie. Czytałaś kiedyś "Wielkiego Gatsby'iego"?
- Nie - powiedziałam niechętnie. - Ale nie mieliśmy przypadkiem tego robić? Wymieniać się książkami ze szpitalnej biblioteki?

Pomimo to, że miało to miejsce zaledwie kilka tygodni temu, już dawno o tym zapomniałam.
- O tak, - powiedział Harry - Wygląda na to, że będziemy się musieli po nie wrócić.

Nie mogłam powstrzymać wybuchu śmiechu.

- Wiesz co, rzeczywiście powinniśmy; już brakuje mi pani Hellman.
- Mi też. - Harry pokiwał głową z sarkazmem.

Cieszyłam się, że rozmowa była spokojna i odprężająca, nawet kiedy mówiliśmy o miejscu gdzie spokój i odprężenie nie istniały. Minął zaledwie dzień, ale biegnąc kilometrami przez ten sam las, wydawało się jakby minęły tygodnie. Żartowaliśmy sobie, a bańka strachu otaczająca Wickendale pękła. Oczywiście wspomnienia były wciąż okropne, ale teraz gdy byliśmy już wolni, mogliśmy się śmiać przynajmniej z ich części.

- Okej, okej - Harry kontynuował. - Ulubiony kolor.

Było to najbardziej banalne, podstawowe pytanie jakie tylko mógł wybrać. Ale i tak odpowiedziałam.
- Chyba fioletowy.
- Jasny czy ciemny? - zapytał mnie z uśmiechem, nigdy nie schodzącym  mu z twarzy.
- Ciemny. Ale taki bardziej jaskrawy, wyraźny - powiedziałam, a Harry wyglądał na zainteresowanego. - Jaki jest twój?

Zastanawiał się przez chwilę, jego usta zaciśnięte w wąską linię, jakby rozmyślał nad sensem życia, a nie nad swoim ulubionym kolorem.
- W sumie to podoba mi się kolor twoich oczu.

Zaśmiałam się na jego odpowiedź.

- Mówię poważnie! Wiem, że to brzmi żałośnie, ale to prawda. Nigdy nie jestem w stanie powiedzieć czy są niebieskie czy zielone i uwielbiam to.

Popatrzyłam na niego z uśmiechem.

- Okej teraz chcę zmienić moją odpowiedź - powiedziałam, czując, że moja w porównaniu do jego była słaba.

Harry się zaśmiał, a przy jego oczach pojawiły się drobne zmarszczki, które tak kochałam. Nastrój był tak pozytywny i błogi, że chciałam się nim nacieszyć, póki nic go nie zdążyło zniszczyć. 

Nie miałam jednak pojęcia, że zmieni się on tak szybko, bo zaledwie sekundę później, kiedy usłyszeliśmy trzask łamanej gałązki parę metrów od nas. Harry stanął bezruchu wyciągając rękę w moją stronę, abym zrobiła to samo.

Oboje znieruchomieliśmy ze strachu i ogłuszającej ciszy. Moje serce przyspieszyło, ale oddech zwolnił. Co jeśli to był glina? Pani Hellman? Kobieta z tunelu?

Na myśl przychodziło mi tyle różnych scenariuszy, ale kiedy wsłuchałam się w otaczające nas dźwięki, nie było słychać nic oprócz szmeru wiatru. Ale ciągle się nie ruszaliśmy. Oboje musieliśmy  być absolutnie pewni, zanim wykonaliśmy następny krok.

- To tylko jakieś zwierzę, tak myślę - Harry powiedział cicho.

Odprężyłam się i wypuściłam z płuc powietrze, chociaż nawet nie wiedziałam, że je wstrzymywałam. Uff.

Odwróciliśmy się i znów zaczęliśmy iść, ale tym razem Harry splótł swoje palce z moimi.

- Rose? - zapytał tym razem poważnym tonem.
-  Tak?
- Masz ciągle tę broń?

Pytanie totalnie mnie zaskoczyło. Broń? Zajęło mi chwilkę zanim przypomniałam sobie o co chodzi. Tę którą użyłam, aby postrzelić Normana w kolano wczorajszego dnia. Tę broń.

- Tak - odpowiedziałam. Miałam nadzieję, że nie będę musiała jej więcej użyć.
- To dobrze - odpowiedział. Ścisnęłam mocniej jego dłoń. - Może nie będziemy musieli jej używać - zapewnił. - Ale dobrze ją mieć na wszelki wypadek.
- Tak - zgodziłam się. A potem było już cicho.  Dwie minuty temu byłam całkiem szczęśliwa, ale chwila strachu, rzeczywistość i myśli, których unikałam zalały moją głowę. Myśli, które wiedziałam, że siedziały również w jego głowie, ale nikt nie miał odwagi ich wypowiedzieć.

Kiedy Harry był zbyt pogrążony w rozmyślaniach, aby zadać nieuniknione pytanie, ja to zrobiłam. Wypowiedziałam je po cichu, wiedziałam, że muszę to zrobić, ale bardzo niechętnie.
- Myślisz, że nas szukają?

Przez moment milczał i  już miałam nadzieję, że mnie nie usłyszał i że nie będę musiała stawić czoła jego odpowiedzi. Jego usta znów złączyły się w cienką linię, a jego oczy patrzyły na jakiś nieokreślony punkt w oddali.
- Tak.

Musiało to zostać w końcu  wypowiedziane i przez to moje serce zaczęło bić szybciej.

- Jak myślisz, jak wiele? Myślisz, że są blisko?

Tym razem na mnie spojrzał, jego wyraz twarzy był poważny, a mój zaniepokojony.

- Nie wiem, Rose - westchnął. - To nie będzie tylko kilka policjantów. To  będzie zespół wyszkolonych  ludzi, może nawet FBI.

Wchłonęłam powoli jego słowa. Poluje na nas uzbrojony zespół poszukiwawczy. I nie spocznie, póki nas nie złapie. I to była smutna prawda. Nigdy nie będziemy całkowicie bezpieczni.

- Okej - powiedziałam cicho. - Więc jakie jest nasze kolejne posunięcie?

Długa cisza, zakłócona jedynie szelestem liści pod naszymi stopami.

- Szczerze?

Skinęłam mając nadzieję, że ma jakiś pomysł, bo ja go nie miałam. Ale wyraz jego twarzy, gdy patrzył na pojedyncze płatki śniegu lecące z nieba, mówił mi co innego.

- Nie mam pojęcia.

                                                                                 
Aaaaaaaaa mój pierwszy rozdział Chaotic, mam nadzieję, że nie wyszłam z wprawy, Kilka pierwszych rozdziałów to trochę taki fillery, ale słodkie, ale nie bójcie się - później się rozkręca;) ~Magda

Iiii jak się podoba? :D
Jeszcze kilka krótkich informacji:
- dla osób co pytały, a nie sprawdziły w notce, jest zgoda autorki
- na wattpadzie pojawił się pierwszy rozdział. Ten zaraz się pojawi.
- wygląd na komórkach się zmienił, ale chyba na lepsze, bo ta data faktycznie była denerwująca.
To tyle na razie :) Piszcie, komentujcie xx. ~XYZ

62 komentarze :

  1. Póki co to rozdziały są dość krótkie i mało się dzieje.. mam nadzieje ze sie rozkręci ;d buziaaaki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. OJAJEBIE jestem taka podekscytowana i zaniepokojona! Co jeśli ich złapią? O ja pierdole! To ff wywiera na mnie takie emocje, ze fdsghsdf Jezu Chryste!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ommomomom *.*
    Uwielbiam Tooo :)
    Są tacy słodcy ^^
    Mam nadzieję, że ich nie złapią :/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny! tylko co dalej! dziekujemy i czekamy! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Już to kocham ^-^ Dziękujemy wam strasznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdział ! przez chwilę byli tacy szczęśliwi ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww..jak słodko :3 I ojej.. dlaczego po prostu ta baba nie odpóści?! Niecierpie jej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na next'a!! <3333333<333333333333333333333<3333333333333333333333333333333333333333333333333333<333333333333333333333333333<333333333333333333333333333<3333333333333333333333333333<333333333333333333333

      Usuń
  8. Kochaam ten ff <333 czekam,na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję! Cudowne *-*
    Nie bójcie się? Łatwo powiedzieć. Ja tam umierałam z Rose i Harrym... Strasznie jestem ciekawa co będzie dalej. Muszą coś w końcu wymyślić i wynieś się z dala od pani Hellman od Winckendale i całego tego gówna. Ale zaciekawiła mnie w pov p. Hellman wzmianka o Madeline. To ta dziewczyna z tunelu z tymi nogami strasznymi? Przez chwile myślałam że to ona jak te gałązki się złamały. Ona była straszna *,* jeeejku.. Boje się kiedy to czytam i to jest zajebiste xD
    Jeszcze raz dziękuję za tłumaczenie! Nie wiem co bym bez Was zrobiła. Czekam na czwartek........
    Do następnego
    N :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie mogę się doczekać nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ubóstwiam <3

    ~Majka ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. heej :D dziękuję za rozdział xx wiadomo że akcja się musi rozkręcić xD zobaczymy co dalej :D @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie że się powoli rozkręca a Ty super tłumaczysz i zachęcasz do dalszego śledzenia losów bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem pewna, że nie na długo nacieszymy się spokojnymi rozdziałami...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten pierwszy rozdział jest niesamowity ale cholernie przerażający. Mam nadzieję że ta cała Hellman nie posunie się do jakiś chorych środków. Nienawidzę tej kobiety od zawsze i na zawsze.
    A Rose i Harry tak bardzo do siebie pasują nsjdndjdnjejdjdndj kocham ich razem. Cholera ❤
    Bardzo ciekawie się zapowiada i nie mogę się doczekać następnego czwartku (czytałam wczoraj ale komentuje dopiero dziś) ❤ i nie martw się nie wyszłaś z wprawy 😚
    Kocham cię i dziękuję że to dla nas tłumaczysz.
    Twoja na zawsze @1Dim_yours

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczerze? Boje sie co będzie dalej. Uhm żeby było wszystko dobrze bo jak na razie to wrr. Ciary jak czytam

    OdpowiedzUsuń
  17. przepraszam bardzo, ale nie mówcie, że nic się nie dzieje, bo przykładowo ja jestem jeszcze rozemocjomowana po Psychotic i przysięgam, że gdy Rose i Harry usłyszeli szelest za sobą, albo nawet wtedy, gdy zobaczyłam "Rozdział 2 PANI HELLMAN" moje serce na chwilę się zastrzymało. I jak ja mam wytrzymać dalesze rozdziały, gdy prawdopodobnie boję się równie bardzo co Rose i Hazz?

    OdpowiedzUsuń
  18. cudowny ♥ jeju mam nadzieję, że ich nie złapią :'( kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem ciekawa co będzie dalej, bo nie mam absolutnie żadnych pomysłów. XD

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział jak zwykle świetny i chociaż nie dzieje się za wiele to i tak czytam z takimi emocjami, że o matko xd Mam nadzieję że wymyślą jakiś plan bo inaczej nie będzie ciekawie o.o
    Czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny rozdział x

    OdpowiedzUsuń
  22. CUDO! znowu ta Hellmn, jak ja jej nienawidzę!

    OdpowiedzUsuń
  23. hdkhskdhkjsj z kazdym rozdziałem coraz bardziej jestem podekscytowana na nastepny już nie moge sie doczekać jak się to rozwinie

    OdpowiedzUsuń
  24. OMG
    Madeline...
    Boje sie jej matko
    Zawał, myslałam ze to ona gdy słyszeli ten trzask
    Do nastepnego xx

    OdpowiedzUsuń
  25. Po prostu KOCHAM tego ff *.*
    Dziękujemy wam za tłumaczenie <3333
    Jesteście wspaniałe ;**
    Ciekawe jaki wątek z Madeline będzie .... czekam na next :#

    OdpowiedzUsuń
  26. Matko kochana!
    Normalnie Hellman to wyrwałabym flaki za to, że jest taką wredną suką.
    A jak był ten trzask to mało zawału nie dostałam.
    Normalnie serce to niedługo mi stanie.
    Dzięki za rozdział, jesteście kochane <3
    @mysweetloouis

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział cudowny oczywiście i dobrze, że wszystko dzieje się powoli, ale i jest emocjonujące! Dzięki, że tłumaczycie, jesteście wspaniałe!
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  28. świetny
    dziękuje za tłumaczenie:)
    czekam na nowy x

    OdpowiedzUsuń
  29. Niezły no no xx
    a ten wygląd to zdecydowanie lepszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Boze kocham !
    Nie moge sie doczekać następnego x

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak zwykle super ,już nie mogę się doczekać nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kurcze....ja dalej sie zastanawiam kim jest ta kobieta z tunelu, ta 3 osoba która uciekła, myśle że ona ich śledzi, i myśle że sie spotkają, ale kto to ? Jestem strasznie ciekawa kolejnych rozdziałów i myśle że nie bawem stanie sie coś nie oczekiwanego.

    OdpowiedzUsuń
  33. no co mogę powiedzieć? jak zawsze niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Genialny rozdział *.*
    Harry i Rose są razem tacy słodcy ^^
    Szkoda ze nie mogą się nacieszyć sobą i wolnością no bo Hellman -,-
    Ona coraz bardziej zaczyna mi działać na nerwy, jak to ona ma źle bo syna straciła!
    Syna zabójcę, tym samym uratowano pewnie kilka ludzkich żyć.
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  35. OMG �� Wow, to tak bardzo wciąga. Ciekawi mnie co będzie z tą 3 osobą, która uciekła i co Rose z Harry' m teraz zrobią �� Myślałam, że się nie doczekam haha brakowało mi tg ff �� Czekam na nexta ��

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję za tłumaczenie, świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  37. Niech Harry i ta jego mądra, lecz szalona główka wpadną na jakiś pomysł. Rozdział świetny.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zostałaś nominowana do LA http://eerie-niall-horan-ff.blogspot.com/2015/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  39. o nieee, nie wyszlyscie z wprawy, jest cudownie!
    mam tyyyle pytan... np kim byla ta postac, ktora ich gonila? co miala na mysli Hellman? Co teraz zrobia? Las przeciez kiedys sie skonczy... i wieeele wiele innych :D
    czekam na nastepne rozdzialy! <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Boski uwielbiam to ff czekam na nn i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  41. Wolę żeby się nic nie działo, a w zamiast tego byli bezpieczni. No ale pewnie tak nie będzie..

    OdpowiedzUsuń
  42. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  43. A mi się wydaje,że to nie było zwierze ! Tylko ta psycholka! Ja to wiem!Ja to czuje xD

    OdpowiedzUsuń
  44. A mi się wydaje,że to nie było zwierze ! Tylko ta psycholka! Ja to wiem!Ja to czuje xD

    OdpowiedzUsuń
  45. Już się boje co będzie dalej.. :o
    Pani Hellman mówi takie dziwne słowa które od razu powodują mocniejsze bicie serca...
    Dzięki za tłumaczenie :))

    OdpowiedzUsuń